marzenia

A czy Ty umiesz naprawdę żyć?

Wyobraź sobie taką jedną, jedyną rzecz, jaką możesz zrobić, zanim Twoje życie dobiegnie do napisu „the end”. Jedno marzenie, które po prostu musi się spełnić. Jedna prośba. Nic więcej. Twoje pragnienia i wszystkie plany po prostu zredukuj do tego jednego najważniejszego. Tego, bez którego nie wyobrażasz sobie przeżyć swojego życia. Wtedy zrozumiesz, co jest dla Ciebie najważniejsze. I może nauczysz się stawiać wszystko na jedną kartę.

W obliczu śmierci wszystko staje się proste. Niby banał osiada na szczycie piramidy potrzeb. Być szczęśliwym. Zakochać się. Wyjść za mąż. Zwiedzić świat. Polecieć w kosmos. Czuć, że żyję. Mieć pewność, że ktoś mnie kocha. Być kochaną. Być choć przez chwilę sobą.  Nie udawać. Być wolnym.

Dziwne rzeczy ludzie wypisują w Internecie.

Mniej jest w tym wszystkim mieć, a więcej być. Przestajemy nagle gnać na złamanie karku i dostrzegamy rzeczy, które są bezcenne.

Tylko, że na co dzień ich nie widzimy. Tracimy szansę za szansą. Bo wydaje nam się, że przyjdzie lepsza okazja, że to nie to, że nasz czas jeszcze nie nadszedł. Że zajmiemy się tym jutro. Ktoś mi niedawno powiedział, że nie rozumie, dlaczego ludzie z jednej strony marzą o wielkich rzeczach, chwilach, uczuciach w swoim życiu, a z drugiej, gdy mają to w zasięgu ręki, są w stanie to tak zwyczajnie spieprzyć. A każdy kolejny raz jest trudniejszy.

Nic nie dzieje się dwa razy. I nic nie dzieje się przypadkiem. Spotykamy na swojej drodze ludzi, którzy mieszają w naszym życiu i robią to w jakimś celu. Nawet jeśli teraz, w tym momencie, wydaje nam się, że bez nich byłoby lepiej. Że zbędni są, a to zamieszanie trzeba będzie przecież posprzątać. Pojawili się, bo tak miało być. W ramach jakiegoś programu, którego szczegółów nie znamy. W odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu. Ani za wcześnie, ani za późno. Są. Może to właśnie oni mają na imię „szczęście”.

Moglibyśmy przejść na drugą stronę, odwrócić głowę, zignorować ten instynkt, który kazał nam ich wpuścić do naszego życia. Nie zrobiliśmy tego. Bo łatwiej odmawiać rzeczom, niż ludziom. Asertywność level master. Nie do osiągnięcia. Nawet, jeśli czujemy, że to będzie kolejna historia bez happy endu. Jest ta jedna szansa na sto, że się mylimy. Do diabła z intuicją. Raz się żyje.

Podobno.

Nic nie dzieje się dwa razy. Nie można cofnąć czasu i przeżyć czegoś raz jeszcze. Podjąć innych decyzji, czy wyprzeć się tego, co jak czujemy podskórnie jest prawdą. Jak w Wielkim Gatsby’m, można do bólu zaklinać przeszłość, ale ona nic sobie z tego nie robi. I tak zapłacimy rachunek za każdą podjętą decyzję.

Nie zmienisz przeszłości, nawet jak żałujesz wypowiedzianych słów, gestów, deklaracji, którym nie sprostałeś. Wyzwań, których się nie podjąłeś. Zmarnowanych szans. Na pracę marzeń. Miłość. Szczęście. Było, nie minęło, zostanie i będzie trzeba z tym jakoś żyć. Z tą świadomością, że się nie udało. Też pewnie tego nie lubisz. Poczucia klęski. I tego, że byłeś tchórzem. Idź i nie bądź więcej.

Niepowodzenia i trudności przecież budują. Ten pancerz, który z każdym kolejnym razem jest twardszy. Aż pewnego pięknego dnia nic się już przez niego nie przebije. A Ty przestaniesz czuć.

Niemożliwe.

W takiej chwili, kiedy myślisz o rzeczach ostatecznych, nie liczy się przeszłość, ani to, ile razy dostaliśmy po tyłku. Nie liczą się te wszystkie zmarnowane szanse. Nie ma znaczenia przeznaczenie, ani jego nieuchronność. Liczy się tylko to jedno marzenie. Być. Dla kogoś. Dla siebie. O chwilę dłużej. I wtedy, w obliczu nieuchronności, wydaje nam się, że potrafimy zaryzykować i naprawdę żyć. Aż do jutra.

  • http://www.blogczekolady.pl/ Aurora

    Właśnie przed chwilą wróciłam z pogrzebu i trochę mi się myśli na te tematy. O życiu.

    • http://socialshake.pl/ Izabela K.

      W takich momentach nigdy nie wiem, co powiedzieć. Bo wszystko brzmi tak banalnie.

  • http://www.katsunetka.nl/ Katsunetka

    Odebrało mi słowa. Chyba umiem żyć bo postawiłam chwilowo wszystko na jedna kartę, choć ja nie uważam że to potrafienie żyć. Tak na prawdę jest to tylko skorzystanie z możliwości a jedyne co tracę to rok czy dwa ze swojego życia.

    • http://socialshake.pl/ Izabela K.

      Żeby korzystać z możliwości trzeba się odważyć, a nie każdy ma w sobie tę odwagę. Poukładany, bezpieczny świat, w którym nam czegoś brakuje, jest tym znanym światem, nie ma w nim zagrożeń, chociaż nie ma też czystego, mocnego szczęścia…

  • jazz

    W obliczy nieuchronności stajemy często nagle, bez naszej
    zgody i zazwyczaj sami.. i my, tylko my musimy tego dotknąć, „przeżyć”, wiem
    dziwnie brzmi.. ale czy w takiej chwili nasze „chcę” jest bardzie mieć czy być zależy
    od tego czy bardziej mieliśmy czy byliśmy do tego momentu.. i czy mimo iż nikt
    tego nam nie zabierze, to czy tu i teraz jesteśmy sami, czy nie również zależy
    od tego jak pisaliśmy swój scenariusz do tej pory… a marzenia..hmmm dzięki nim życie ma sens…
    ostatnio w filmie słyszałam taką kwestię.. „ dobrze, że masz marzenia.. Ale to,
    że marzysz nie znaczy, że od razu musisz to mieć… ale tak masz rację wszystko
    dzieje się po coś..

    • http://socialshake.pl/ Izabela K.

      Może nie od razu, ale jednak kiedyś mogłyby się spełnić… ;) Wszystkie nasze doświadczenia nas budują, trzeba się sparzyć, żeby coś zrozumieć, bo tak nie uwierzymy na słowo, że boli… Ale czy gdy się już sparzyliśmy, to czy to znaczy, że mamy nie podejmować ryzyka kolejny raz? Byłoby prościej, ale czy szczęśliwiej – nie wiem ;)

      • jazz

        niekoniecznie trzeba wyskoczyć przez okno żeby się dowiedzieć że nie umiemy latać;) ale zawsze możemy założyć spadochron;-)

        • http://socialshake.pl/ Izabela K.

          Spadochron oznacza asekurację, można ją stosować w wielu obszarach, no ale nie w relacjach międzyludzkich. Bo to wprowadza nieszczerość, granice… Ogranicza zaangażowanie do tego, co teoretycznie bezpieczne, ale nienaturalne :)

  • http://mrkpassion.pl/ Kamil Macher Mr K.

    Mocny tekst.

    • http://socialshake.pl/ Izabela K.

      Lubię takie teksty.

      • http://mrkpassion.pl/ Kamil Macher Mr K.

        Ja też.

  • http://www.modanastrychu.com/ Anna Łuka

    Dopóki nie staniesz na krawędzi, chyba nigdy nie poczujesz jak to jest żyć naprawdę, przerażające ale prawdziwe.

    • http://socialshake.pl/ Izabela K.

      Najintensywniej czujemy życie, gdy daje nam w kość. Szkoda, że potrzebujemy takich wstrząsów, ale może po takim wstrząsie poczujemy coś więcej wreszcie.

Next ArticleNie taki Twitter straszny jak go malują