przyjazn

Czy wiesz, co jest najważniejsze?

Gdy spotyka się dwoje ludzi, obojętnie, w jakim celu, to jakby dwa żywioły się spotykały. Przyciągane jakąś nieziemską energią, fluidami jakiegoś głębszego porozumienia. Ponad wszystko. Takie same, a inne. I pomimo tej inności wpatrzone w siebie minutami wzajemnego zainteresowania. A potem uzależnienia. I to uzależnienie jest bezcenne. 

Uzależniłeś się kiedyś od kogoś? Tak, że nie wyobrażałeś sobie, że może go zabraknąć, że bez niego twoja rzeczywistość nie byłaby już taka sama? Brakujący element większej układanki, niby jeden z wielu, a jednak puste miejsce kłuje w oczy. Wyrwa w idealnym obrazie całości. Samotność pukająca do drzwi. Przytłaczający brak, o którego istnieniu dotąd nie zdawałeś sobie sprawy.

Ludzie, którzy są zawsze

Są tacy ludzie, którym potrafisz wysłać w środku nocy smsa, bo usłyszałeś świetną piosenkę. I wiesz, że nawet, gdy są w środku snu, odbiorą telefon. I obudzą Cię, gdy do późna rozmawialiście, a ty wstajesz rano. I będą przy Tobie, gdy wali Ci się świat. Nawet jak dzieli Was kilkaset kilometrów… Są. Głosem w słuchawce. Butelką wina pod drzwiami. Gdy trzeba. Nawet, jeśli chcesz być sam i każesz wszystkim iść do samego diabła, zostają. Spojrzą na Ciebie, co najwyżej wzrokiem pełnym wyrzutu i uznają, że chyba zwariowałeś, jeśli naprawdę sądzisz, że jutro ich nie będzie. Zawsze wracają. Bo nigdy tak naprawdę nie odchodzą.

Pojawiają się często przypadkiem. Po prostu splot kilku dziwnych okoliczności. Kilka wymienionych zdań i wydaje Ci się, że znacie się od zawsze. Platforma wspólnych doświadczeń. Mówisz, a oni dokańczają zdania za Ciebie. I myślisz sobie, że z tego mogłaby być jakaś przyjaźń, że macie szansę. Znaczyć dla siebie więcej. Podejmujesz ryzyko i otwierasz się, bo przyjaźń wymaga otwarcia. Obnażenia się. Tych punktów, których na pierwszy rzut oka nie widać. Najsłabszych. Tych, które potem wykorzystają nie raz, żeby Cię zranić. Najmocniej.

Obcy ludzie nie ranią, chyba że uda im się przypadkiem. Ranią ci, którzy znają nas najlepiej. Wiedzą, gdzie uderzyć. Jakim słowem. Tak, by naprawdę bolało. Nawet jak nie chcą.

Przyjaźń jest formą miłości

Najtrudniej jest zaufać. Dajesz kredyt zaufania. Raz, drugi, dziesiąty. A za dwudziestym razem już nie chcesz. Zastanawiasz się, czy naprawdę warto. Robisz bilans zysków i strat. Niewiele z niego wychodzi, bo nie potrafisz jeszcze raz nie podjąć ryzyka. Nawet jak w głowie masz te wszystkie poprzednie razy. Próbujesz. Obojętnie, co z tego będzie. Krótka miłość, czy długa przyjaźń, czy może znajomość od życzeń świątecznych do następnych życzeń.

Każda chwila jest warta tego, żeby ją przeżyć, a człowiek, by go poznać. Nawet po to tylko, by chcieć go za niedługo zapomnieć. Wymazać zdanie po zdaniu z orbity swojego świata. Inny bywa nieskończoną opowieścią. Książką, którą odkryłeś któregoś dnia przypadkiem w księgarni i po kilku zdaniach przysłoniła Ci cały świat. Wchłonęła w swoje „ja”. I już niczego więcej nie widziałeś. Tylko te kolejne strony, bez końca…

Przyjaźń jest pewną formą miłości. Poukładaną i bezpieczną, bez huraganów, stad fruwających motyli i oczekiwań. Z czasem staje się trwalsza. Albo znika. I ludzie idą każde w swoim kierunku, chociaż na zawsze pozostaje w nich ślad. Tego, co było. Wypite kieliszki wina, wspólny śmiech, długie nocne rozmowy, tropy, którymi podążali wspólnie. I może za rok, dwa znów do siebie zadzwonią, zastanawiając się, gdzie się zgubili.

Pamiętaj o tym, co ważne

Dobrze mieć kogoś. Nie na własność. Ani na godziny. Tak po prostu wiedzieć, że ktoś jest. I będzie. Niezmiennie. Czy rozmawialiście wczoraj, przedwczoraj, czy miesiąc temu. Znajdziecie czas, chwilę, która będzie tylko wasza.

Bo w życiu najważniejsi są ludzie. Ci, którzy są mimo wszystko. Zawsze. I tylko dobrze, gdyby było ich jak najwięcej. Nie. Nie ludzi. Tych chwil, tylko waszych, bez natrętnych wskazówek zegara odmierzającego wam czas. Bo to one są sensem w bezsensie.

photo credit: Fabrizio Lonzini via flickr.com 

  • http://alchemiakobiecosci.com/ margaritum

    Przyjaźń to bardzo piękny rodzaj miłości.
    Ja wierzę, że są przyjaciele dani nam na pewien czas, ważni na jakimś etapie życia. Czasem nawet najgłębsze relacje mogą wypalić się i umrzeć śmiercią naturalną… i nie należy nad tym płakać. Wszystko, czym ubogacił nas drugi człowiek w jakiś sposób zostaje. I dobrze jest po prostu być za to wdzięcznym. I jeśli tak trzeba, pozwolić mu odejść, aby zrobić miejsce dla nowych przyjaźni.
    Piękny tekst :)

    • http://socialshake.pl/ Izabela K.

      Dziękuję :) Myślę, że każdy człowiek zjawia się w naszym życiu w określonym celu i nawet jak znika, zostawia bardzo wiele, jeśli te wspólne chwile były intensywne. Mnie ludzie najczęściej inspirują, dzięki nim poszerzam horyzonty, poznaję nową muzykę, filmy, książki, emocje, doświadczenia. Chciałabym, żeby każda z tych znajomości przetrwała, ale może tak już jest, że ich czas mija. Czasem wraca, a czasem nie :)

  • http://kochajaclato.blogspot.com/ Klaudia

    owszem, magia jest, ale do pewnego momentu – kiedy te cytaty pojawiają się wszędzie w milionie odsłon, według mnie robią się pospolite i oklepane. ale fakt, tak czy inaczej film coś w sobie ma ;)

    • http://socialshake.pl/ Ibellae

      To prawda, ale biorąc pod uwagę ogólny poziom komedii romantycznych, tę nawet z cytatami da się przeżyć ;) Chociaż nawet Marylin Monroe robi się pospolita, gdy wisi na każdej ścianie ;)

  • http://www.alabasterfox.pl/ Adrianna Zielińska

    Zawsze ostrożnie używałam słowa „przyjaźń”. Może dlatego, że żyjemy w czasach, gdy słowa „przyjaciel” i „kocham Cię” są rzucane na lewo i prawo, bez głębszych uczuć i przemyśleń. Słowo „przyjaciel” wydawało mi się być zbyt przyziemne, nieodzwierciedlające tego, co naprawdę chciałabym przekazać. To z wiekiem się zmieniło wraz z liczbą ludzi, o których mogłabym powiedzieć coś takiego. Ale bardzo dobrze ujęłaś temat, zainspirowałaś mnie też do pewnych przemyśleń :)

    • http://socialshake.pl/ Ibellae

      Tak, ostrożność jest tu wskazana. Nazywałam przyjaciółmi w sumie kilka osób w moim życiu, ale tak realnie, sądzę, że naprawdę były nimi z maksymalnie dwie. Przyjaźń wymaga maksymalnego zaangażowania i zaufania obu stron, a to kosztuje sporo wysiłku i czasu. Cieszę się, że zainspirowałam ;)

  • http://zblogowany.pl/ Ana

    Przyznam szczerze, że po tym, gdy zjadłam ze trzy beczki soli z osobą, którą uważałam za przyjaciółkę, a ona wszystko roztrzaskała o bruk, bardzo ostrożnie podchodzę do nazywania kogoś przyjacielem. A mimo to mam obok siebie osoby, które na takie określenie zasługują. Bo nieważna jest nazwa, ważny jest człowiek.

    • http://socialshake.pl/ Ibellae

      Najważniejszy :) Szkoda, że czasem zdarza się ktoś, kto w kilka chwil potrafi wszystko zniszczyć i wyrzucić do kosza, jakby tego nie było. Ale podobno przyjaciela poznaje się w biedzie, stare przysłowie, ale to prawda, że dopiero w takich sytuacjach przekonujemy się, na kogo naprawdę możemy liczyć i co dla niego znaczymy.

      • http://zblogowany.pl/ Ana

        I czasem własnie dlatego warto spotkać takich ludzi, którzy sam i może drastycznie dla nas, ale pokazują, że nie warto sobie nimi zaprzątać głowy, bo obok są ci bardziej wartościowi.

  • http://kluskaj.pl/ KluskaJ

    Dawno nie czytałam tak dobrego, dającego do myślenia i inspirującego wpisu. Poruszasz.

    Mam jedną przyjaciółkę. Mieszka dość daleko, nasze drogi raz splatają się mocniej, innym razem kontakt jest dość luźny, ale wiem, że ona tam jest. Za nami miliony wspólnych przeżyć, przegadanych nocy, przehulanych dni, cała masa młodzieńczych rozczarowań. Żałuję, że nie mogę jej widzieć częściej, ale może też dzięki temu doceniam każdą chwilę.

    Zupełnie inną sprawą jest przyjaźń w miłości. Przytulasz kogoś do serca na maksa, tak, że już bardziej nie można. Dopuszczasz do każdej sfery swojego życia. Całkowicie się otwierasz. To piękne i ryzykowne. Ale jak się kogoś takiego znajdzie, to nie ma bliższej więzi między ludźmi.

    • http://socialshake.pl/ Ibellae

      Dziękuję :) Też mam taką przyjaciółkę. Zdarzają nam się nieporozumienia, głównie wynikające właśnie z odległości, z tego, że nie zawsze jak coś mówisz, widać wyraz twarzy. Ale wiem, że nawet jak robimy sobie przerwę, biegniemy każda do swoich spraw, to i tak będzie, i ja też będę :) A przyjaźń w miłości, jest bezcenna, bo motyle przemijają, ale przyjaźń zostaje i gwarantuje wzajemny szacunek.

  • http://www.katsunetka.nl/ Katsunetka

    Nie mogłam się oprzeć i skopiowałam kilka cytatów dla przyjaciółki. Choć może to nie przyjaźń? Czasami już sama nie wiem jaka to relacja, choć po tym co piszesz to wyjątkowa relacja. Znamy się od zawsze, rozchodziłyśmy się, schodziłyśmy, kłóciłyśmy,… Jednak chyba jedna nie umiem żyć bez drugiej. Czasami się na nią wściekam, ale wiem że ona już taka jest. Mimo tego, że czasem mi przykro po kilku dniach zaczynam tęsknić za rozmową z nią.

Next ArticleTo Twoja wina!