Dlaczego nie pomagamy?

Dlaczego nie pomagamy?

Rzecz zwykła na pozór. Pomóc potrzebującemu. Dać dwa złote na chleb. Wydać kilkadziesiąt złotych na podstawowe zakupy. Rzecz niezwykła. Prawie 160 tys. lajków. Ponad 40 tysięcy udostępnień. Jakby bycie dobrym było już sztuką. A może sztuką jest umiejętność zaufania i wykrzesania z siebie empatii, gdy na każdym kroku ktoś nas próbuje oszukać?

 

Jakiś czas temu przed Tesco zaczepił nas chłopiec. Może ośmio, może dziesięcioletni. Poprosił o bułkę z naszego koszyka. Bo mama chora, bo nie ma pracy, był głodny. Dostał tę bułkę. Potem tylko żałowaliśmy, że nie daliśmy mu niczego więcej, ale do głowy nam w tamtej chwili nie przyszło. Zastanawialiśmy się też, dlaczego nie poprosił o coś więcej. W naszym koszyku jak zwykle leżały słodkości i inne ponad programowe dobra, które wynikają z naszej fanaberii, a nie pragnienia przetrwania. Ale jemu wystarczyła ta jedna bułka.

Prawdziwie potrzebującym potrzeba niewiele. Problem w tym, że im coraz rzadziej ufamy. Nauczyliśmy się ich ignorować. Trochę z winy tych, którzy nie potrzebują, a wołają. Tych, którzy proszą o dwa złote na chleb. By potem pojawić się z butelką czystej. Tych, którzy w pociągu mówią, że ich okradli. By potem wsiąść w kolejny pociąg i znów zbierać na bilet. Tych, którzy mówią, że nie widzą i nie mogą związać końca z końcem, a za rogiem wsiadają za kierownicę nowego auta. Tych, którzy prowadzą organizacje charytatywne, by kupować sobie kolejne markowe ubrania.

Gdy ktoś zaczepia nas na ulicy, bronimy się więc często nie dlatego, że pomóc nie chcemy. Boimy się, że zostaniemy znów oszukani. Zamykamy się w swoich skorupkach, nie dopuszczając do siebie myśli, że ta osoba potrzebuje nas naprawdę. Skąd mamy wiedzieć, jeśli tyle razy wprowadzono nas w błąd… Że tym razem to nie chęć wykorzystania naszej naiwności. A zresztą, ktoś zbierał na chleb, a gdy mu ten chleb kupiliśmy, tylko skrzywił się i wyrzucił do śmieci. Znacie takie historie?

Są oczywiście tacy, którzy pomagają. Nie zastanawiają się nad tym, czy ktoś mówi prawdę. Nie obchodzi ich to. Wrzucają dwa złote do stojącego na chodniku kubka bezdomnego. Uśmiechają się do dziecka, które chodzi po tramwaju i gra na akordeonie. Niewiele ich to kosztuje. To ryzyko. A może chcą poczuć się lepsi i poprawić sobie humor. Albo zaimponować dziewczynie – tak, to też czasem się zdarza.

I gdy tak myślę o tych ludziach, stojących w kolejce, gdy pan Tomek kupował głodnemu produkty spożywcze… Myślę sobie, co oni musieli myśleć. Co im siedziało w głowach. Że pewnie głupi, naiwny. A ten drugi, to przecież ma dwie ręce, więc mógłby się wziąć do roboty.

Może kiedyś ktoś ich oszukał, a oni nie potrafią zaufać ponownie. Może im dobrze w tych swoich skorupkach. Może stracili zdolność empatii. Może im wystarczy, że raz do roku wrzucą 2 złote w puszkę WOŚP. A może to ich wybór. Ich sumienie. Ich prawo. Ich wina. Może się uodpornili. Zobojętnieli. Nauczyli ignorować wołanie, wyciągnięte ręce. Nie widzieć. Nie słyszeć.

Może oni też kliknęliby „Lubię to” pod tą historią. Bo lajk przecież nic nie kosztuje.

photo credit: Leonbiss on Flickr.com CC

  • Maciej

    Jest to jedno z tych trudnych pytań gdzie nie ma prostej odpowiedzi.
    Ostatnio na promie w Świnoujściu widziałem plakaty w temacie nie płać żebrakowi. Wiesz że on dziennie może zarobić nawet 150 zł? Byłem zaskoczony tym co zobaczyłem.
    Zastanawiałem się kto odpowiadał za promocję i dystrybucję tych plakatów?
    Jaki jest cel? ochronić niewinne dzieci które są wykorzystywane do żebrania?
    I tak się zastanawiałem jaki jest złoty środek by dać wędkę a nie rybę…
    Niestety nie znam pełnej odpowiedzi na to pytanie :(

    • http://socialshake.pl/ Izabela K.

      Są ludzie, którzy się w ten sposób dorabiają. Czytałam ostatnio artykuł, w którym mężczyzna nie ukrywał, że żebrał celowo, aby zdobyć środki na rozkręcenie innej działalności. Do tego dołoży się takie akcje jak ta: http://www.youtube.com/watch?v=IptMnA0FHtk, które pokazują ile można zarobić w ciągu jednej godziny i mijając kogoś, kto potrzebuje pomocy, ludzie reagują alergicznie.

      Chyba nie ma złotego środka, to kwestia naszego sumienia, dać, czy nie dać. Chociaż jeśli ktoś chce uczciwie pracować, powinien mieć tę szansę i dostać tę przysłowiową wędkę. Dla prawdziwie potrzebujących to musi być trudne poprosić. I oglądać takie plakaty też.

  • http://www.lipinski-kamil.pl/ Kamil Lipiński

    Lepszym wyjściem jest pomoc ludziom żebrzącym na ulicy przy pomocy organizacji takich jak Caritas (celowo piszę o niej bo bezdomni i potrzebujący są objęci przez nich szczególną pomocą), wsparcie lokalnej jadłodajni dla ubogich albo zakup pożywienia i przekazanie jej. Żebraków-cwaniaków nie brakuje. Mimo to trzeba pamiętać o zachowaniu wrażliwości na potrzeby innych, tak żeby nie „zbywać” człowieka.

    • http://socialshake.pl/ Izabela K.

      Pomagając przy pomocy organizacji, mamy większą pewność, że środki trafią tam, gdzie powinny. Mnie tylko czasem zadziwia, że ci, którzy tej pomocy potrzebują, czasem nie proszą ani takich organizacji, ani ludzi na ulicy. Usiłują sobie jakoś radzić. Potem przy okazji gdzieś wychodzi jak jest im ciężko, gdy np. chce im się odebrać z powodu biedy dzieci.

      • http://www.kilarsky.pl/ Kacper Kilarski

        Iza, jest takie pojęcie jak „wstyd”…

        Przez jakiś czas mieszkałem w Irlandii, tam nawet jak ktoś wyjdzie w piżamie albo w szlafroku do sklepu – to nic dziwnego. Każdy ma swoje życie i tylko nim się zajmuje. W naszym kraju natomiast w przytoczonej powyżej sytuacji ludzie wezwaliby Policję i kogoś z wariatkowa (nie wiem jak się nazywa oficjalnie taka instytucja).

        • http://socialshake.pl/ Izabela K.

          Kwestia wrażliwości społecznej. Może i ludzie spojrzą na tego, czy owego jak na wariata, ale w dużych miastach mówi się „to nie moja sprawa”. Nawet ludzie nie znają swoich własnych sąsiadów i się nimi nie interesują. Leży człowiek na ulicy i większość minie go bezrefleksyjnie.

          Wiesz co mnie najbardziej zadziwia? Że gdy dzieje się patologia, leje alkohol i rozprzestrzenia przemoc, to nie odbiera się dzieci rodzicom, a gdy problemem jest bieda, wielokrotnie tak. Choć koszty utrzymania takiego dziecka w domu dziecka są nieporównywalnie wyższe, niż kwota zasiłku.

          • http://www.kilarsky.pl/ Kacper Kilarski

            Stwórzmy ruch blogerów i wyślijmy Cię do sejmu ;)

            Rzeczy, które natychmiast trzeba zmienić w naszym kraju jest sporo… my, zwykli, przeciętni obywatele tego nie zrobimy – od tego jest „elita” na Wiejskiej.

          • http://socialshake.pl/ Izabela K.

            Problem w tym, że nawet jak masz wzniosłe idee, to gdy trafiasz między wrony to kraczesz, jak i one ;) Wielu szło, żeby coś zmienić i albo wypadli z gry albo przestali się wychylać ;)

Next ArticleDrugie życie polskiego jabłka