czwartek_social_media

„Flirtuj, Marko!” – jak uwieść klientów w social mediach?

Na pewno każdy z Was flirtował. Taka to przyjemna czynność, zwiększająca produkcję endorfin i powodująca najczęściej pojawienie się niekontrolowanego banana na twarzy. A czy flirtowaliście kiedyś z marką? Albo próbowaliście uwieść klientów? Czy komunikacja w social mediach potrafi wywołać podobne emocje, co flirt? Poznajcie 5 zasad dobrego flirtu! ;)

O tym jak angażować klientów w social mediach mówiłam niedawno na Czwartku Social Media w Łodzi. Czwartki to cykliczne wydarzenia, skupiające w jeden wieczór pasjonatów social media i szeroko pojmowaną branżę. Najczęściej na Czwartku ma miejsce kilka prelekcji, a po nich następuje czas, który ja akurat lubię najbardziej, czyli networkingu. Kiedy możesz porozmawiać z ludźmi, żyjącymi tym samym, co ty, wymienić doświadczenia, poznać się poza naszym ulubionym onlinem.

W tym miejscu dziękuję za zaproszenie i naprawdę fajną atmosferę i organizację, Kasi i Danielowi.

Temat prelekcji znalazł się sam, jak to zwykle bywa. Inspiracją stał się flirt. O zgrozo – na Twitterze! ;) Slajdów nie udostępniam, bo były tylko wsparciem. Lada moment też napiszę w temacie kilka bardziej wyczerpujących artykułów, gdzie pojawią się case’y, również z prezentacji. Ale obiecałam podsumowanie, więc podsumowuję ;)

Social media nie są dla wszystkich. Nie każda firma powinna inwestować w stronę na Facebooku. Na pewno znacie fan page’e, które zapaliły się i szybko zgasły. Cover photo – screen z www, kilka postów produktowych. Zero lajków, komentarzy, żadnych fajerwerków. I cisza – Facebook nie działa, nie sprzedaje, nikogo tam nie ma. Znacie na pewno też firmy, które działają konsekwentnie, ale nie angażują. O błędach, jakie popełniają innym razem, a dziś…

Przypominam 5 zasad dobrego flirtu w skrócie:

1. Fantazja

Fantazja jest od tego, żeby bawić się na całego. Social media to źródło rozrywki. Ludzie nie przychodzą tam po to, by słuchać o tym, że muszą kupić najlepszy produkt najlepszej firmy. Chcą spędzić czas ze swoimi znajomymi, rozmawiać, znajdować inspiracje. Wołające do nich z postów sponsorowanych marki mają o wiele mniejsze szanse przebicia się z informacją, niż Paweł, który właśnie przebiegł kolejne 5 kilometrów na Endomondo.

Dlatego istotna jest fantazja. Fantazja, czyli kreatywność – czyli wykraczanie poza przyjęte schematy, wypływanie na tzw. błękitne oceany, szukanie wyróżnika. Fantazja to również bezwarunkowa miłość do kontentu. Tak jak we flircie, to co mówisz i w jaki sposób mówisz, ma znaczenie. I wreszcie, fantazja, czyli umiejętność poradzenia sobie w momencie, kiedy zmienią się warunki. I wykorzystania tej sytuacji na swoją korzyść. Umożliwia to sięgnięcie po real time marketing.

Przykładem takiej naprawdę dobrej komunikacji w social mediach jest fan page „Kurka Wolna”. Kurka chodzi sobie tam, gdzie chce, wpada do różnych kanałów social media i prowadzi komunikację w odważny sposób. Ot, Kurka na księżycu, Kurka z Jajfonem, Kurka nominująca w IcedBucketChallenge. Sięga po ciekawy kontent, nie boi się real time marketingu, a w obrębie swoich kanałów jest po prostu niepodzielnie panującą Marką. I to w tej komunikacji jest kluczowe – Marka powinna po prostu wierzyć w swoją zajebistość i być pewna siebie. Dokładnie jak we flircie – nikt nie chce rozmawiać z pierdołami.

2. Luz

Luz to umiejętność śmiania się z siebie, spojrzenia z dystansu. Marka nie zawsze musi być śmiertelnie poważna i kłaniać się Klientowi w pół. Zwłaszcza, że statystyczny hejter niekoniecznie musi być jej klientem. Nie zawsze również negatywny komentarz musi zostać ukryty czy usunięty. Bywają sytuacje, w których taki komentarz posiada wirusowy potencjał i umiejętna odpowiedź marki może sprawić, że post się rozniesie po sieci, w czym można również pomóc.

3. Inteligencja

To błyskotliwość, odwaga i poczucie humoru.  Odwaga, bo marki często boją się komunikować. Każdy community kiedyś zaczynał, a gdy zaczynał, sto razy zastanawiał się, zanim dodał, zdawać by się mogło, że banalny, komentarz. I znów widać analogię z flirtem. Nasze wyobrażenia o tym, jacy będziemy w czasie flirtu, są najczęściej inne, niż rzeczywistość. Gdy przychodzi ten moment, kiedy możemy wejść w interakcję – tracimy swoją szansę. Reagujemy o chwilę za późno. Inteligencja to coś, czego też trudno się nauczyć. Jedni to mają, inni nie – dlatego ważne, żeby naszym community nie zostawał człowiek z przypadku, któremu zapłacimy kilkaset złotych, by wrzucił „coś” na nasz funpage.

4. Rób im dobrze

Wchodź w interakcję, rozmawiaj, poświęcaj czas. Jeśli fan dodał komentarz – oczekuje odpowiedzi albo zwykłego lajka. Ich brak zniechęca do kolejnej aktywności. Słuchaj, co Twoi odbiorcy mają do powiedzenia. Zaczepiaj. Zadawaj pytania. Wykazuj zainteresowanie.

Przy tym punkcie w Łodzi zdradziłam swoją inspirację, jednocześnie produkując trochę buzzu wokół marki, którą bardzo lubię. Koszulkowo jakiś czas temu zwiększyło swoją obecność na Twitterze, czego nie dało się nie zauważyć. Marka ni stąd ni zowąd zaczęła uczestniczyć w życiu, jak ja to nazywam Twitterian. A Twitter budzi wśród marketingowców dość skrajne uczucia. Jedni go uwielbiają i rozumieją, inni zniechęcają się małą interakcją. Część traktuje jak drugiego Facebooka, z automatu przeklejając posty z jednego na drugi. Inni żyją nim i to właśnie Twitterianie – fajni są, swoją drogą, ale to temat na innego posta ;)

Gdy więc pewnego ranka, jadąc do pracy przeglądałam sobie twitty – ostatnio to wygryza moje czytanie w autobusie – nie sposób było się nie uśmiechnąć na widok zaczepek, jakie wysyłało Koszulkowo do użytkowników. Komunikację pochwaliłam, dałam piątkowe FF i wpadłam w szpony flirtu. Ktoś się zaczerwienił, ktoś wpadł prawie pod samochód, a to wszystko jeszcze przed poranną kawą. Gdyby tak działała każda marka – byłoby genialnie. W tej komunikacji jest wszystko: zaangażowanie, humanizacja wizerunku, znajomość kanału, budowanie więzi z odbiorcami. I jest to efektywne, co pokazują statystyki.

1-koszulkowo-twitter-social-users

Przyrost followersów Koszulkowa na Twitterze

5. TY. TY. I jeszcze raz: TY

Przez moment próbowałam przekonać na prelekcji, że ostatni punkt to po prostu KOTY. LOL content produkowany w nadmiarze, demoty, kwejki i inne, w odczuciu niektórych marek, publiczne dobra. Śmieszki. Heheszki. Żarciki. Bo przecież często komunikacja marek właśnie do tego się sprowadza. Publiczność jednak nie dała się nabrać. Bo najważniejszy w tym całym flircie, jesteś przecież TY – marka. Ludzie nie chcą współpracować ze sztucznymi konstruktami, jakim są firmy, ale z innymi ludźmi. To ludzie budują autorytet marki, mają określone kompetencje, doświadczenie, charakter. I w tej komunikacji musi być to widoczne.

To o czym zapominać w tym flircie nie można: zawsze może się nie udać. Nie każda okazja sprzyja flirtowi, są kwestie, które trzeba rozwiązywać z pełną powagą. Nie ma uniwersalnego przepisu na dobry flirt – każda marka i społeczność jest inna – Twoim zadaniem jest określić, jaki chcesz być i jaka jest Twoja grupa docelowa. Pamiętaj: nie wszyscy będą Cię lubić. Jak w życiu.

A co flirt nam daje? Sprawia radość, angażuje, pozwala zbudować relację z naszym odbiorcą, nosi w sobie duży potencjał wirusowy, a czasem też sprzedaje.

Flirtujmy więc ;)

  • http://blog.rafalskarzynski.pl Rafal Skarzynski

    UWAGA – flirt z marką może skończyć się wypadkiem samochodowym (dla marki) :)

    • http://socialshake.pl/ Izabela K.

      To tylko znaczy, że marka bardzo dobrze się wczuwa w rolę ;)

Next ArticleCiesz się chwilą