Bloger

Jakie cechy MUSI posiadać bloger?

Definicji bloga i blogera nie brakuje. Coraz częściej jednak oprócz tej jednej podstawowej cechy blogera, jaką jest po prostu subiektywne pisanie w swoim miejscu w Internecie, pojawiają się inne. Jeden jest blogerem, drugi jest blogerę, a trzeci? Trzeci już w ogóle nie powinien siadać do klawiatury, żeby nie przynosić blogosferze wstydu. Jakie więc cechy po prostu MUSI posiadać prawdziwy bloger?

Kiedy zaczynałam blogować, w blogosferze stosunkowo niewiele się działo. Bloger był przede wszystkim pamiętnikarzem, piszącym dla idei (bo kogóż to interesowałaby liczba czytelników). Największą przywarą zarzucaną mu przez odbiorców był oczywiście subiektywizm, bo jak tak bezkarnie można pisać to, co się uważa. W tamtych, jakże odległych czasach, ludzie, spędzający całe dnie w Internecie, uważani byli za mniej „normalnych”, a jeśli postanowili się ze sobą spotkać, przychodzili na spotkanie z gazem łzawiącym i coltem.

Z biegiem mijających lat pojawiły się inne blogi i inni blogerzy. Blogi, które od pierwszego napisanego na nich zdania, posiadają przemyślany i konsekwentnie realizowany model biznesowy. Blogerzy – internetowi celebryci, ale też eksperci, niebywali czasem znawcy swojego ulubionego tematu.

Dlaczego nie jesteś blogerem?

Jeśli piszesz po to, żeby sobie ulżyć w cierpieniu egzystencjalnym – nie jesteś blogerem. Jeśli nie masz fan page’a, 10 tys. unikatowych czytelników w GA, profilu na Instagramie, Twitterze, Goldenline i nie uprawiasz namiętnie personal brandigu – nie jesteś blogerem. Jeśli piszesz, bo lubisz, a nie posiadasz niezbędnych kwalifikacji – przykro mi, nie jesteś blogerem. Jeśli pracujesz, a blog jest Twoją odskocznią – nie jesteś blogerem. Jeśli nie blogujesz profesjonalnie i nie myślisz o tym, jak z bloga wyciągnąć kupę hajsu – nie jesteś blogerem.

Blogerem już nie może być ot tak każdy, człowiek z ulicy. Na miano blogera trzeba sobie, mili Państwo, prawdziwie zasłużyć. Trzeba zdać egzamin w Krajowej Szkole Blogerów, wykazując niezbędne umiejętności z zakresu zaawansowanej znajomości tematu, na który się wypowiadasz na swoim blogu. Jako bloger modowy na pamięć musisz znać nazwiska wszystkich projektantów. Jako kulinarny, wymagane jest gotowanie na poziomie wyższym od czytelników. Jeśli nie wiesz, jak się obsługuje PS, a Twój szablon pamięta czasy Gierka – nie jesteś blogerem. Jeśli swoją wiedzą nie dzielisz się z głodnymi wiedzy mniej doświadczonymi blogerami – nie jesteś blogerem. Ani Ci w głowie tworzenie jakiejś społeczności? Też nie jesteś blogerem.

No po prostu nie jesteś. Mówię Ci. Nie każdy może być blogerem przez duże B i posiadać coś więcej niż blogaska. Przez takich jak Ty, określenie bloger się deprecjonuje. Ludzie myślą, że bloger to jakiś koleś, co usiądzie raz na jakiś czas i poudaje w Internecie, że coś potrafi. Bloger POTRAFI wszystko. To jednoosobowy kombajn z modelem biznesowym.

Nawet marny dziennikarz jest dziennikarzem

Jakiś czas temu pewien dziennikarz… A dziennikarzem też nie może być każdy, bo określenie „słaby, mierny, beznadziejny dziennikarz” po prostu nie istnieje. Tak jak nie ma dobrych i złych pisarzy, poetów, nauczycieli, czy tych potrafiących obsługiwać wózek widłowy. Albo to umiesz albo nie i kropka.

No więc pewien dziennikarz zrobił prowokację. Na warszawskim Fashion Weekend zapytał jakichś blogerów (na pewno nie byli to prawdziwi blogerzy!) o to, czy już widzieli kolekcję projektantów typu Hans Kloss, czy Gutenberg. I oni, autorytety w dziedzinie mody, wyobraźcie sobie, że nie skojarzyli tych, jakże znanych nazwisk, a udawali, że wiedzą. Wyszło śmiesznie, a jeszcze śmieszniejsze było to, że a. akcja musiała być ustawiona b. jacy to blogerzy, jeśli nikt ich nie zna c. to KONIEC blogosfery, blogerzy to banda niedokształconych głupków. I posypały się, zresztą jak zwykle, opinie, że to szkodzi blogosferze i że nie może być tak, że określenie bloger staje się pejoratywne. Że ci inni blogerzy, to po prostu nie blogerzy, ujma na honorze blogosfery. 

Moi Drodzy, określenie to było prawie zawsze pejoratywne. Większości społeczeństwa kojarzy się z różowymi blogaskami równie różowych nastolatek. Albo pisaniem celebrytów, które dzieje się raz na ruski rok w postaci marnego tekstu. Jeśli w ogóle się kojarzy. A tak na serio, są słabi blogerzy, są świetni blogerzy (a ocena zawsze jest subiektywna). Są blogerzy profesjonalni i ci, którzy piszą, bo szukają po prostu miejsca, w którym mogliby się wygadać.

Przestańmy odmawiać blogerom, tym, od których się zaczęło, miana blogera. Blogerzy to nie tylko ci, którzy nie widzą świata poza swoim blogiem. To nie tylko branża marketingowa. To nie tylko profesjonaliści. To też te romantyczne początki, to blog onet, blox, blog.pl… Gdy wchodziłeś na przypadkowego bloga i miałeś czasem wrażenie, że znalazłeś się w piekle.

I te blogi nadal istnieją. I są blogami. Po prostu ich cele są inne. Szukają akceptacji, fragmentu sieci, w którym znajdą ludzi podobnych sobie, pomoc albo pasjonujące dyskusje. Gdyby nie one, smutna byłaby ta nasza blogosfera, postrzegana przez pryzmat zarobionego hajsu, czy sukcesów wykreowanego wizerunku. Blogowanie to wolność pisania tego, co się myśli. I tej wolności Wam i sobie życzę :)

photo credit: Dominik Martin cc

  • http://wyzwolony.pl/ Michał

    Amen.

  • http://www.tyfon.pl/ tyfon

    Amen po raz wtóry.

Next ArticleDlaczego nie pomagamy?