mężczyzna z kwiatami

No kup jej w końcu te kwiaty!

Lubię kwiaty. Lubię je dostawać bez okazji. Fora internetowe mówią, że nie jestem jedyna. Kobiety zamiast szukać sedna egzystencji, szukają odpowiedzi i wskazówek, co zrobić, by ich facet wpadł na to, że tęskny wzrok jakim obrzucają kwiaciarnię, nie jest ani trochę przypadkowy. Skąd ta kobieca fanaberia i ponadprzeciętne zainteresowanie roślinami? Czy warto jej ulegać?

Etap początkowy relacji obfituje w gesty, które w tamtym momencie nikomu nie przeszkadzają. Odwieczny rytuał zdobywania. Ona i on przywdziewają maski, które mają na celu, przekonać potencjalnego partnera, że dokonuje najlepszego wyboru. On daje jej kwiaty, bo kobiety kochają przecież romantyków. Ona jest w stanie zamęczyć się na holywoodzkim mordobiciu w imię jakieś wyższej idei.

Zamęczają się wzajemnie tym, jacy nie są, ale jakimi chcieliby być, by spełnić wymagania drugiej strony. Podążają za instynktami. On zdobywca – ona łaskawie dająca się zdobywać.  Kwiaty są środkiem do celu, jak ugotowanie mu jego ulubionej potrawy, czy seks nawet gdy boli ją głowa.

Tutaj nie chodzi do diabła o kwiaty!

Sednem bycia z kimś jest dawanie i branie jednocześnie. Angażowanie się w relację w takim samym stopniu. Nie pościg za tym, by stawiając na szali swoje ja, robić komuś dobrze, ale wspólna wędrówka do wspólnych celów. W różnych dziedzinach życia.

Kwiaty nie są wielkim nadmuchanym symbolem kobiecego materialistycznego podejścia do życia, jak sądzą niektórzy. To nie element kupowania jej. Jeśli tak myślisz, to jej nie cenisz. Jeśli nie kupujesz kwiatów, bo sądzisz, że jest już zdobyta, nie cenisz jej podwójnie. Bo relacja z kimś polega na tym, by każdego dnia dawać z siebie wszystko.

Dawanie kwiatów to gest. Taki sam, jak robienie kanapek rano, czy wieczorne drapanie po plecach. Zrobienie herbaty, czy ugotowanie czegoś, co ten ktoś uwielbia. Ten ktoś, na kim nam zależy. Możecie sobie mówić, że gesty są puste i niepotrzebne, ale to od Ciebie, tylko od Ciebie zależy, czy w tym, co robisz dla kogoś jest prawda. Jakaś treść poza czystym gestem. Jakaś głębsza wartość. Czy słowa “kocham Cię” są tylko wyświechtanym frazesem, czy wiąże się z nimi jakaś deklaracja.

Można wyrzucić te wszystkie gesty z życia i związku, można nie obchodzić cukierkowych Walentynek, krzywić się na komunistyczny Dzień Kobiet, rezygnować z obchodzenia Świąt, czy Sylwestra. Bo komercja, bo po co to komu. Bo nie chcesz tak, jak wszyscy. Można. Ale to tylko okazja do tego, by spędzić czas inaczej z ludźmi, na których Ci zależy. By celebrować chwilę.  Sprawić radość. Czy to Kinder niespodzianka z okazji braku okazji, czy wrzucony czekoladowy Mikołaj do buta 6 grudnia. Czy śniadanie przyniesione do łóżka w weekend. Czy róża z pobliskiej kwiaciarni. To tylko elementy większej całości.

Życie składa się z drobnych gestów

Lubię dostawać kwiaty, ale jeśli ich nie dostaję, nie wpadam w histerię z poczucia bycia niekochaną. Nie popadam w depresję, nie uderzam głową w ścianę, nie rozbijam szklanek ani talerzy. Gdybym miała umieścić dawanie kwiatów na liście wymogów wobec potencjalnego partnera, byłyby na jednym z ostatnich miejsc. Ba, żaden to wymóg, to dla niego powinna być czysta przyjemność! ;)

Po prostu lubię ten gest. Tak jak obudowanie zwykłej chwili czymś wyjątkowym. Kieliszkiem wina, dobrym jedzeniem, skradzionym pocałunkiem, na wpół przypadkowym dotknięciem dłoni. Może potem nie będę pamiętać, co jedliśmy, ani jakie to było wino. Może to bez znaczenia. Ale zapamiętam, że to było wyjątkowe. A na wyjątkowość składa się masa drobnostek, które tworzą klimat, zaczarowują chwilę.

Życie składa się z chwil. Tych, które chcemy zapamiętać i tych, które wyrzucamy z głowy, gdy tylko miną. Biegnąc przez życie, nie celebrujemy ich. Nie smakujemy, nie delektujemy się. Nie przeżywamy. A nawet jeśli już się zatrzymamy na którejś, zbyt analizujemy ją, zamiast naprawdę nią żyć. Życie składa się z okazji. Pretekstów do świętowania. Szukania powodów do tego, by się beztrosko śmiać. I być szczęśliwym. To od Ciebie zależy, z czego będzie składało się Twoje.

I jeśli w tej całej wspólnej wędrówce wiesz, że ona kocha dostawać kwiaty, ale o tym nie pamiętasz, albo masz to w czterech literach, problem tkwi w Tobie. Relacji nie zbudujesz na kwiatach, ani czekoladkach, nie zbudujesz jej również na słowach, jaki to jesteś zajebisty. Bycie z kimś to czasem patrzenie na świat jego oczami i wzajemne sprawianie, by wspólnie spędzany czas, był jedyny w swoim rodzaju.

  • http://matkawygodna.pl/ Matka Wygodna

    Ostatnie zdanie powinno się tatuować facetom na pierwszym spotkaniu ! I to nie na czole ;)

    • http://socialshake.pl/ Ibellae

      Metody dowolne, byle, jak to mówi mi czasem ten, dla którego (o dziwo i na szczęście) to jest całkiem oczywiste, zostało zapamiętane na wieki wieków enter ;)

      • http://matkawygodna.pl/ Matka Wygodna

        Święte słowa moja droga !!!

  • http://matkaniewariatka.pl/ Marta Skrzypiec

    Nie mam do dodania ani jednego słowa. Wszystko zostało powiedziane! Niestety niektórzy faceci zachowują się tak jakby łaskę robili kobietom, że w ogóle pozwolą im ze sobą być!

    • http://socialshake.pl/ Ibellae

      Są kobiety, które robią podobnie i w obu przypadkach po prostu zamiast próbować zmieniać, warto trzymać się z daleka ;)

  • http://www.martinzalewski.pl/ Martin Zalewski

    Jeśli dla kogoś sprawianie przyjemności choćby małymi gestami jest przykrym obowiązkiem, albo grą typu „ty mi, to i ja ci”, a nie radością ze sprawiania radości, to należałoby się zastanowić czym w ogóle jest dla tego kogoś związek, i po co właściwie wchodzi w bliższe relacje z drugą osobą.

  • http://www.podroz-wedwoje.pl/ Panna Joanna

    Ostatnio usłyszałam taki dialog…

    – W pewnym momencie życia mąż żonie zamiast kwiatów zaczyna kupować warzywa…
    – Bo „Zła Żona” zapomniała mu wpisać na listę zakupów „KWIATY” :D !

    Oczywiście to powyżej to z przymrużeniem oka! A tak serio to masz rację! Tutaj nie chodzi o kwiaty, czekoladki czy całodobowe patrzenie sobie w oczy…tylko o zaangażowanie, o codzienną inwestycje w związek! :)

    Świetny tekst!

    Pozdrawiam,

    Panna Joanna

  • http://www.daywithcoffee.com.pl Ewa | Day with Coffee

    Podesłałabym narzeczonemu, bo mężczyźni zdecydowanie zbyt rzadko kupują nam kwiaty ;) Masz rację – życie składa się z drobnych gestów. Usprawiedliwiam się tym, że mi kanapek też nie chcę się mu często robić. Pozdrawiam ;)

  • Kinga Grzyb

    Cała prawda. Zaangażowanie jest najważniejsze, radość z małych rzeczy i poczucie bycia tą jedyną. Mimo, że czasami brakuje mi dostawania tych kwiatków, czekoladek i nawet tego mikołaja w bucie 6 grudnia, to wiem, że każdy stara się na swój sposób, tak jak tylko potrafi :)
    Wspaniały tekst, nic dodać, nic ująć ;)

  • http://denuncjacja.blogspot.com Magda

    Masz rację, nigdy nie chodziło i nie będzie chodzić o kwiaty! Tak jak piszesz najważniejszy jest klimat i cała magia :)

  • Karola

    Niby zgadzam się z wieloma rzeczami, o których pisałaś. Odnoszę jednak wrażenie, że mówisz o pokrzywdzonej sobie, takiej która chciała miłości, a jej nie dostała. A, to o czym piszesz to ukryte pragnienia, które są oczekiwaniami. Pytanie co dajesz od siebie? Związek to wzajemność. Facet musiałby nie mieć uczuć (albo uczuć do Ciebie) nie robiąc takich gestów. Może to wina odpowiedniego partnera? Może jakiś problem w samych nas? Najpierw dawajmy, później wymagajmy bo tylko tuptające małe dziecko, krzyczące „chcę” „chcę” „chcę” dla świętego spokoju dostaje cukierka.

  • Karola

    Niby zgadzam się z wieloma rzeczami, o których pisałaś. Odnoszę jednak wrażenie, że mówisz o pokrzywdzonej sobie, takiej która chciała miłości, a jej nie dostała. A, to o czym piszesz to ukryte pragnienia, które są oczekiwaniami. Pytanie co dajesz od siebie? Związek to wzajemność. Facet musiałby nie mieć uczuć (albo uczuć do Ciebie) nie robiąc takich gestów. Może to wina odpowiedniego partnera? Może jakiś problem w samych nas? Najpierw dawajmy, później wymagajmy bo tylko tuptające małe dziecko, krzyczące „chcę” „chcę” „chcę” dla świętego spokoju dostaje cukierka.

    No tak. Niewygodne komentarze się usuwa…

  • Karola

    Niby zgadzam się z wieloma rzeczami, o których pisałaś. Odnoszę jednak wrażenie, że mówisz o pokrzywdzonej sobie, takiej która chciała miłości, a jej nie dostała. A, to o czym piszesz to ukryte pragnienia, które są oczekiwaniami. Pytanie co dajesz od siebie? Związek to wzajemność. Facet musiałby nie mieć uczuć (albo uczuć do Ciebie) nie robiąc takich gestów. Może to wina odpowiedniego partnera? Może jakiś problem w samych nas? Najpierw dawajmy, później wymagajmy bo tylko tuptające małe dziecko, krzyczące „chcę” „chcę” „chcę” dla świętego spokoju dostaje cukierka.