zazdrość

I po jedenaste: nie bądź hejterem

Macie w swoim otoczeniu osoby, które gdy coś Wam się udaje, zamiast złożyć gratulacje, z lubością wbiją szpilkę? A może sami nie potraficie prawdziwie cieszyć się sukcesami Waszych przyjaciół, znajomych i na samą myśl, że w życiu im się układa, zwyczajnie Was skręca?

Kiedyś, dawno temu, pisałam wiersze. Pisałam je przede wszystkim dla siebie, do szuflady. Czasem w szkole przydawała się ta umiejętność, no i na Dzień Babci, na każdą laurkę i do każdych życzeń. I do uporania się z emocjami. Później i tylko czasem.

Skąd mi się to wzięło? Nie wiem. Ot tak, kiedyś, w drugiej klasie podstawówki, leżąc chora w domu, postanowiłam zostać sławną poetką. Nie chcielibyście przeczytać tego pierwszego wiersza, zapewniam. Nikt mi tego nie zazdrościł, każdemu się podobało, ot, dziecko ma talent – lubi pisać. Aż do tego momentu, gdy te wiersze zaczęły być czytane publicznie w geście pochwały. Wtedy, te słabe, dziecięce wiersze, ktoś skomentował krótko: Już to gdzieś czytałem.

Nie ma większego komplementu, niż czyjaś zazdrość. Jednocześnie niewiele jest rzeczy równie przygnębiających i niesprawiedliwych. Od najmłodszych lat stawia nam się innych ludzi za przykład, jednocześnie wpędzając w kompleksy, z którymi niektórzy radzą sobie, obciążając „tego lepszego”.

Najgorszy jest hejter prywatny

Są takie osoby, które zawsze, nawet jak będziecie z siebie niesamowicie dumni, będą starali się Waszą radość zepsuć. Nigdy nie uznają, że jesteście wystarczająco dobrzy, a w każdym sukcesie dopatrzą się jakiegoś podstępu. Jak w szkole miałeś dobre oceny, to na pewno ściągałeś. Gdy otrzymasz jakąś nagrodę, nie umknie Ci skrzywienie na ich twarzach. Zawsze będą mieli poczucie jawnej niesprawiedliwości, że właśnie Ty, a nie oni. Jakby każdy sukces spadał z nieba.

Nigdy nie powiedzą Ci tego w twarz, bo takich rzeczy wprost się nie mówi. Najczęściej zachowają to dla siebie, dla sobie podobnych albo skorzystają z okazji, gdy będą mieli dość złudne, ale zawsze, poczucie anonimości. Gdy potknie Wam się noga, wyrażą fałszywe współczucie, by pomyśleć jednocześnie „nareszcie” i „wiedziałem!”.

Najgorsi są hejterzy, których znasz, ci Twoi prywatni, których masz w znajomych na Facebooku, którzy na co dzień się do Ciebie uśmiechają. Zwłaszcza, gdy czegoś potrzebują, zaraz, już w tej chwili. Choć nie daj Boże, żebyś w jakimś statusie rzygał tęczą i był za bardzo szczęśliwy. Lajk i nóż w plecy.

Nie zazdrość – działaj!

Cieszenie się radością innych, niektórych wiele kosztuje. Jak coś mu się udało, to po prostu ma znajomości a pierwszy milion na pewno ukradł. Kosztuje jednak tyle tylko dlatego, że złość na czyjś sukces usprawiedliwia nas we własnych oczach. Nam nic nie może się udać, bo nie mieliśmy tyle szczęścia. Bo ktoś za nas nie poręczył. Bo niczego nie ukradliśmy. Bo żyjemy uczciwie.

Zamiast wykorzystywać przykład innych jako motywację, tłumaczymy sobie porażki nie szukając winy w sobie. A tam najczęściej ona właśnie leży. I czeka na moment, kiedy zamiast zazdrościć i tak bezsensownie tracić energię, weźmiemy się za siebie i swoje życie. Nie oglądając się na innych.

Zamiast zazdrościć – inspiruj się. Zamiast mieć żal – działaj. Wtedy zazdrość, która potrafi wyniszczyć, pozwoli Ci zbudować świat, w którym będzie zbędna.

Photo: CC/gratisography.com

  • http://www.kilarsky.pl/ Kacper Kilarski

    Prawdziwie życiowy post. Swojego czasu byłem osobą, która patrzyła i zazdrościła innym. Do czasu. Nadszedł moment, kiedy to ode mnie zaczęto wymagać, a ja nie potrafiłem sobie z tym poradzić. Wszystko, co zrobiłem źle – było zawsze krytykowane; co dobrze – nikt na ten temat nie wspomniał. W pewnym momencie zrozumiałem, że nie warto patrzeć się na innych. Trzeba działać i robić swoje. „Nikt nie będzie mi mówił jak mam żyć, bo nikt za mnie nie umrze”. Poza tym, warto mieć na uwadze, że chyba każdy z nas pod koniec życia chciałby powiedzieć głośno i wyraźnie: „szkoda, że to już koniec. Nie żałuję niczego i wszystko powtórzyłbym jeszcze raz”.

    • http://socialshake.pl/ Izabela K.

      Tekst o tym, jak ludzie mogą uprzykrzyć życie ciągłą krytyką chodzi mi po głowie :) Potrafi doprowadzić to do depresji i niskiego poczucia własnej wartości, a czasem chorobliwego perfekcjonizmu. Generalnie za bardzo przejmujemy się innymi, tym co robią, co mają, zamiast zająć samodoskonaleniem ;) Jeśli więc już mamy się przejmować czymkolwiek, to wykorzystajmy to do motywowania :)

      • http://www.kilarsky.pl/ Kacper Kilarski

        Widzisz, tylko, że łatwo jest mówić o wykorzystywaniu krytyki do motywacji… w rzeczywistości jest tak, że człowiek łapie doła, depresję… i to może doprowadzić nawet do śmierci. Rzadko zastanawiamy się nad tym, co mówimy i jak olbrzymią przykrość możemy wyrządzić samymi słowami. Trudno jest się nie przejmować słowami innych, kiedy to właśnie oni budują naszą samoocenę. Ba! Zacznijmy od tego, że ubieramy się tak jak chcą inni, bo gdy założymy coś innego, zaczną się z nas śmiać. Takie zachowania najczęściej zachodzą w szkole podstawowej, gimnazjum, rzadziej w szkołach ponadgimnazjalnych i wyższych – obecnie nawet nauczyciele nie potrafią sobie z tym poradzić, a co dopiero samotny uczeń, który boi się o tym powiedzieć rodzicom, bo będzie „afera”. Boimy się nieznanego, tego, co może się przydarzyć – niczego więcej.

        • http://socialshake.pl/ Izabela K.

          Wydaje mi się, że z grubsza od tego swoistego jarzma można się uwolnić, tzn. owszem, dorastamy, zwracając uwagę na to, co myślą o nas inni, ale im jesteśmy starsi, tym większe mamy pole manewru i wybór. Outsiderom nie jest łatwo, ale żyjmy tak, jak chcemy, to tylko i wyłącznie nasza sprawa. A jeśli ktoś wie lepiej, niech wdraża te złote przepisy w swoim własnym życiu.

          • http://www.kilarsky.pl/ Kacper Kilarski

            Mam nowe motto życiowe: „Mogę wszystko. Nic nie muszę!”
            Tak właśnie działa Twój blog :)

  • http://copycharlie.pl/ Karol Gajda

    Osobiście zauważyłem, że ludzi można podzielić na 2 typy.

    Pierwszy typ to osoby, które „robią swoje”. Takie osoby sukces innych motywuje do pracy. Jeśli ktoś z ich bliskich odniósł sukces – cieszą się nim. Jeśli sukces odniosła ich konkurencja – są wściekli, ale zamiast narzekać, biorą się do roboty.

    Natomiast drugi typ, to ludzie, którzy zamiast żyć własnym życiem, poświęcają czas i energię na umniejszanie sukcesów innych osób. To jedna z tych rzeczy, których prawdopodobnie nigdy nie zrozumiem.

    • http://socialshake.pl/ Izabela K.

      To po prostu pójście na łatwiznę, o ileż łatwiej jest deprecjonować innych ludzi i ich sukcesy, zamiast uświadomić sobie, że brak własnych to wyłącznie moja wina. Dopóki szkodzą sobie, ich sprawa, gorzej jak werbalnie próbują podcinać innym skrzydła, budując własne, na których nigdy nie polecą.

  • Szymek W

    niestety czasem takimi hejterami stają się rodzice, którzy umniejszają dokonania swoich pociech „bo mogłeś to zrobić lepiej”, „a dlaczego nie wyższa ocena? (pomimo, dajmy na to, oceny dobrej)”… wiem bo niestety tak miałem, jako najmłodszy z trójki rodzeństwa i jedyny, który dorastał już w „dobrobycie” miałem postawione dość wysokie oczekiwania („bo Twoje siostry nie miały takich możliwości”).. na szczęście w moim przypadku w ciągu lat wykształciło to postawę na zasadzie „robię rzeczy tak jak je robię i decyzja czy mogę coś zrobić lepiej czy nie, należy tylko i wyłącznie do mnie” jednak wyobrażam sobie, jak bardzo destrukcyjne takie rodzicielskie hejtowanie może być dla wielu osób, które później wkraczają w życie z przekonaniem, że każde ich dokonanie jest słabe względem tego jakie mogłoby być, ludzi, którzy nigdy nie będą mogli być z sobie w pełni zadowoleni bo Ci na których opinii zależy najbardziej nigdy nie potrafią być z dziecka w pełni zadowoleni… a najgorsze jest w tym wszystkim to, ze taka postawa rodziców bierze się ze zwyczajnej troski połączonej z potwornie błędnym założeniem, że to jest odpowiednia postawa wychowawcza bo na pewno zmotywuje do poprawy osiągów dziecka

    • http://socialshake.pl/ Izabela K.

      Taka postawa czasem przybiera tak skrajne oblicze, że wychowuje się małego perfekcjonistę, który ma świadomość, że cokolwiek zrobi i tak nie będzie wystarczająco doskonałe.

  • Pingback: Parszywa Pani Perfekcyjność()

Next ArticleParszywa Pani Perfekcyjność