Brak problemów? Przedłuż umowę w Play

Jeśli kończy Ci się umowa na internet w Play, a konsultanci dzwonią do Ciebie kilka razy dziennie z najlepszą pod słońcem ofertą, nie ulegaj. W końcu trafisz na konsultanta, który obieca Ci wszystko, nawet jeśli nie może Ci tego dać. A Tobie zostanie składanie reklamacji za reklamacją lub… powrót do poprzedniej umowy. 

To moja trzecia umowa z Play. Pierwszą podpisałam na 1.5 roku, następną na rok, obie z urządzeniem w postaci routera. Wychodzę z założenia, że przez rok wiele może się zmienić w ofercie operatorów, dlatego nie jestem klientem, który podpisuje umowę na dłużej. Na abonament do dziś nie dałam się namówić, bo choćby nie wiem, jak atrakcyjne były to warunki, oferty na kartę i tak nie przebiją. Zwłaszcza, gdy prawie nie dzwonisz, a większość bliskich masz w tej samej sieci. Nie zmieniam jednak operatora, jeśli nie muszę i choć klient ze mnie dość wymagający, nie chcę więcej, niż ktoś mi obieca.

Ale do rzeczy, a ta tyczy się Play Online, bezkonkurencyjnej oferty Internetu w technologii LTE, szybszego niż najszybsze i tańszego niż najtańsze. Jako, że stary klient to zawsze gorszy klient, niż ten nowy, to już poprzednim razem nie było łatwo. Dopiero, gdy złożyłam wypowiedzenie, sposób rozmowy diametralnie się zmienił. I choć negocjowało się ciężko, a umowa jak zawsze i tak przyszła z błędami, dwie strony zdawały się być zadowolone. Tym razem już tak kolorowo nie było.

Super oferta dla starych klientów

Konsultanci zawsze dzwonią w czasie pracy, pomimo moich próśb i ich deklaracji, że zadzwonią po 16. Na moje wszelkie propozycje słyszę, że ich realizacja jest niemożliwa, bo byłoby to niezgodne z ich ofertą. Że nie mogą zmienić czegoś w systemie, jednym słowem, nie maja mocy sprawczej. Czuję się, jakbym żądała co najmniej gwiazdki z nieba, a nie odrobinę lepszej oferty od tej, którą już miałam.

Oferta, którą otrzymuje wywołuje mój śmiech i irytację. Dostaję mniej giga, zostaje mi odebrany nocny transfer i rośnie opłata za wspólny internet. Umowę mam podpisać na minimum 1.5 roku. A to wszystko pod hasłem „LTE za 0 złotych”, choć 30 km od Poznania internet Playa funkcjonuje jak PKP po upadach śniegu – leży i kwiczy.

Negocjacje zostają przerwane. Umowa się kończy, przechodzi na czas nieokreślony, a ja zastanawiam się nad jej wypowiedzeniem. Może to dziwne, ale:

a. nie chcę płacić więcej i dostawać za to mniej pod przykrywką super szybkiego internetu, który nie działa tak, jak powinien
b. w ofercie jest modem, o którym konsultanci nie mają bladego pojęcia, że istnieje, a ja bardzo bym go chciała

Zanim jednak podejmuję decyzję o smutnym rozstaniu, nadchodzi ten piękny dzień, w którym dzwoni kolejna pani konsultantka, negocjuje i wyobraźcie sobie… przystaje na większość moich próśb. Happy end, dosłownie (!). Wprawdzie dostaję mniej giga, bo 16 (i tak ich nigdy nie wykorzystuję), ale w cenie mam nocny transfer, a opłata za wspólny internet zostaje na poziomie 5 złotych. Przychodzi umowa, są tam takie podejrzane konstrukty jak „ochrona internetu”, włączona z automatu i pobierająca opłatę stałą po 1. miesiącu, którą trzeba wyłączyć, ale podpisuję i płacę za modem. 

Obiecanki cacanki

Dopiero teraz zaczyna się prawdziwa zabawa.
Po sprawdzeniu warunków umowy na stronie Play, okazuje się, że za Nocny Transfer, który miał być w cenie, zapłacę 5 złotych miesięcznie, ponieważ w tym abonamencie niemożliwe jest ustalenie tego na poziomie 0 zł. Reklamacja. Sprawdzanie nagrań rozmowy. I rekompensata, która ma pokryć Nocny Transfer na 1.5 roku.

W międzyczasie, ni stąd ni zowąd, drugi numer, którego używam w ramach Wspólnego Internetu przestaje działać.

Pierwszy konsultant mówi o problemach technicznych i błędnej konfiguracji, naprawia problem. Drugi konsultant, następnego dnia (gdy znów przestaje działać), każe mi iść do salonu, nie sprawdzając warunków mojej umowy. Wychodzi z założenia, że po podpisaniu nowej umowy, muszę w salonie odświeżyć starszą na Wspólny Internet. Dzwonię do niego jeszcze raz z podniesionym ciśnieniem, chcąc złożyć reklamację. Tym razem tłumaczy mi, że
a. to, że konsultant pierwszy naprawił problem nic nie znaczy, bo po północy zawsze przestaje działać (a więc chciał mieć mnie z głowy albo był kompletnie niekompetentny),
b. Wspólny Internet zaproponowany mi przez konsultantkę przedłużającą umowę (był to jeden z warunków), w mojej taryfie jest niemożliwy (???).

Po kolejnych tygodniach, wykonanych telefonach i sporej ilości straconych nerwów, kolejna konsultantka uznająca tym razem drugą reklamację proponuje mi… powrót do starej umowy.

„Zapoznałam się z nagraniem rozmowy, podczas której przedłużyła Pani umowę. Wyjaśniam, że zaproponowane warunki nie znajdują odzwierciedlenia w ofercie Play.”

Naprawdę. Po apogeum irytacji wychodzi z propozycją kolejnej rekompensaty, którą jednak może włączyć po wyczerpaniu tamtej poprzedniej. Jednak, aby to było możliwe, muszę iść do salonu, rozwiązać umowę na Wspólny Internet i podpisać nową umowę na Wspólny Internet (już nie za 5, a za 10 złotych). Okres wypowiedzenia na starszy Wspólny Internet trwa miesiąc, więc ponoszę koszty dwóch dodatkowych umów.

Konsultanci celowo wprowadzają w błąd?!

To jednak nie koniec. Wyobraźcie sobie, że Wspólny Internet znów nie działa. Zgłaszam problem – konsultant wprowadza mnie w błąd, twierdząc, że wyczerpałam transfer danych na drugim urządzeniu i że był tam ustawiony limit – żadnego limitu nie było, sprawdziłam, a urządzenie było używane od wielkiego dzwonu. Czekam jednak do nowego okresu rozliczeniowego, bo wtedy ma działać już normalnie.

Pewnie się nie zdziwicie – nie, dalej nie działa. Strony się nie ładują, pomimo maksymalnego zasięgu w centrum Poznania. Kolejny konsultant sugeruje, że to limit, po czym sprawdza i okazuje się, że jednak limitu żadnego nie ma. Zgłaszam problem techniczny. W międzyczasie sprawdzam fakturę, na której mam dwa razy Wspólny Internet – żaden z nich nie funkcjonuje. Szczerze, zdarza mi się to rzadko, ale wściekam się. Kontaktuję się z kolejnym konsultantem, który sprawdzając znów wszystko, dopisuje do zgłoszenia, że oczekuję rekompensaty, jak już naprawią.

A teraz uwaga – rzecz najważniejsza. Zaczynam googlać, przeczuwając najgorsze. I trafiam na ten wątekJest jeszcze kilka innych podobnych. Odkrywam, tak, pomimo tego, co mówili mi kolejni konsultanci oraz Pani, rozpatrująca moją ostatnią reklamację – w taryfie 12GB, którą posiadam , według tego co tu napisano – nie ma możliwości Wspólnego Internetu! Tak – dobrze pamiętacie – było to jednym z moich warunków podpisania kolejnej umowy. Tak, jak najbardziej ostatnia reklamacja zakończyła się tak, że miałam rozwiązać umowę Wspólnego Internetu i podpisać nową i miało to rozwiązać problem. Tak więc ostatnia konsultantka, dała mi rekompensatę za coś, co i tak prawdopodobnie nie będzie działać. Ba! W salonie Pan, widząc moją taryfę, bez mrugnięcia okiem rozwiązał ze mną umowę i podpisał nową na Wspólny Internet, za wyższą kwotę. Nie. Nie dostałam żadnego regulaminu. Nikt z konsultantów najwyraźniej również nie widział go nigdy na oczy.

Co dalej? Kwestią otwartą jest to, co zaproponują mi konsultanci z działu technicznego – w przypadkach na forum długi okres czasu próbowali problem naprawiać. Sprawa na tę chwilę wydaje mi się tak kuriozalna, że sama nie wiem, co powinnam dalej zrobić i czy nie powinno to wylądować u Rzecznika Konsumenta jako zwyczajne i celowe wprowadzanie klienta w błąd. Ciąg dalszy z pewnością nastąpi.

edit: Chwilowo internet działa. Pan z działu technicznego nie miał zbyt dobrego wieczoru – postanowiłam się nie rozłączać dopóki problem nie zniknie. Usłyszałam w międzyczasie, że 1. wyczerpałam transfer, ale on nie wie jaki był limit – może dwa giga, a może jeden, 2. tak naprawdę to nie miałam w ogóle podpiętej usługi, więc transferu w ogóle nie było i nie mógł się wyczerpać 3. rozłączy się i skontaktuje później, w czasie nieokreślonym, bo nie wie, co zrobić.  Chwilowo, po kilku miesiącach od podpisania umowy, maksymalne ciśnienie i niechęć do zakończenia rozmowy poskutkowały kolejną zmianą jakichś ustawień – minęła północ – na razie działa. 

  • http://blog.bobiko.pl/ bobiko

    Nie żebym wiedział, ze tak robią z każdym klientem, który chce przedłużyć umowę ale dobrze wiedzieć ze takie praktyki są w Play. Na chwilę obecną mam umowę na czas nieokreslony i zastanawialem się, czy przenieść do oferty, gdzie dają mi 2GB netu oraz koirzystne pakiety.

    Na wszelki wypadek sprawdzę sobie, jak mają się inne oferty. :)

    • http://socialshake.pl/ Izabela K.

      Ja wybrałam Play tylko ze względu na konieczność współdzielenia Internetu – w innym przypadku, bez tej opcji, pomyślałabym pewnie o czymś z lepszym zasięgiem. Ale obsługa klienta w ciągu ostatnich lat pikuje u nich w dół. Nikomu nie życzę takich przeżyć przez 3 miesiące od podpisania nowej umowy ;)

  • Filip Jabłoński

    Jedna rada… Wrócić na te 3 lata do podstawówki (klasy 1-3), nauczyć się czytania ze zrozumieniem i czytać umowy FFS. Przecież tam może być niemal wszystko. Nie wiem. Zgoda na zostanie niewolnikiem w kopalni w Sierra Leone albo coś. Wtedy byłby klops.

    Zawsze jak czytam takie wpisy to sam mam ochotę robić takie wałki na ludziach. Łatwiejsze niż zabranie dziecku lizaka, a podpis przy warunkach umowy stoi jak byk.

    • http://socialshake.pl/ Izabela K.

      Cześć. Umowę czytałam. Podpisałam ją tylko dlatego, że jak siedzi Ci kurier na głowie, to nie bardzo masz warunki do tego, żeby się na niej skupić. Ale zgodnie z prawem możesz się spokojnie z niej wycofać. Na umowie nie były wyszczególnione ceny i warunki wszystkich pakietów, nie było to napisane małym druczkiem. Zrobiłam to, co poprzednim razem – rok temu, czyli złożyłam reklamację, chcąc otrzymać to, co mi obiecano – to też forma umowy, potwierdzana zresztą określoną ustną deklaracją.

      Na podstawie odsłuchanych rozmów, gdzie jak byk stały takie, a nie inne zaproponowane warunki – przyznano mi rekompensaty. Nie zmienia to faktu, że wspólny internet nie działał, a kolejni konsultanci wymyślali kolejne absurdalne powody tego stanu rzeczy, popisując się brakiem kompetencji.

      Sam może więc czytaj ze zrozumieniem, a potem każ innym wracać do szkoły.

Next ArticleZdetronizowany król fan page'y