życie, plotki, marzenia,

Nie mów mi, jak mam żyć

Zawsze są na bieżąco. Kiedyś z perspektywy firanek, dziś serwisów plotkarskich, tabloidów i aktualności na Facebooku. Siedzą całe dnie i celebrują czyjeś życie. Byle nie myśleć o swoim własnym. Znasz ich?

Ludzie są z natury ciekawscy i lubią mieć punkt odniesienia. Porównujemy się od przedszkola. Kolega dostaje lepsze oceny, ma fajniejsze zabawki albo rodziców. Każdy z was pewnie słyszał nie raz: dlaczego nie możesz być taki jak X. To, czego nie mamy, zawsze wydaje się atrakcyjniejsze, pozbawione wad, których przecież nie widać na pierwszy rzut oka. Dopiero po bliższym poznaniu okazuje się, że wszędzie występują drobne niedoskonałości, które nie zawsze dodają uroku. Ale uwiarygadniają.

Nie ma idealnych ludzi. Rodzin. Tym bardziej życie nie jest idealne. I w tym tkwi jego przekleństwo i urok.

Ludzie czują się lepsi, gdy wokół są gorsi. Dlatego niektórzy otaczają się tymi, którzy z nimi kontrastują. W otoczeniu ładnej dziewczyny zawsze znajdzie się mniej ładna, stanowiąca dobre tło. By jeszcze bardziej podkreślić różnicę. Często czują się lepiej, gdy komuś podwinie się noga. Radość nie zawsze jest zaraźliwa, czasem frustruje. Zazdrość to naturalne uczucie, które zdarza się najlepszym. Trudno być sędzią we własnej sprawie, łatwiej szukać niedoskonałości wokół, rysy na szkle, dzięki której można poprawić sobie samopoczucie. I udzielać rad.  Mówić komuś jak ma żyć jest chyba najłatwiej.

Nie mów mi, jak mam żyć

Zauważyliście, że każdy wie, jak powinniście żyć? A zwłaszcza, ile mieć dzieci, czy w ogóle je mieć. Z kim budować związek, a z kim zaraz, natychmiast dać sobie spokój? Nie zawsze stwierdzenia padają z troski, czasem są tak natrętne, jakby dotyczyły marki ketchupu lądującego w koszyku, a nie waszych emocji i kluczowych życiowych decyzji. Niby to oczywiste, że nie każdego dziecko uszczęśliwi. To, że dziecko ma Kasia, Magda, kuzynka Ania i większość jest już kilka lat po ślubie, nic jeszcze nie znaczy. Czysto teoretycznie.

Oczekiwania wynikają czasem z chęci, byś był jak wszyscy, spłacił jakiś nienazwany dług. Wobec rodziny i społeczeństwa. Wynikają z tego, że wychodzisz poza nawias i ośmielasz się żyć inaczej. Podobnie, jak zachęty do kupna mieszkania, bo jak tak możesz bezkarnie żyć bez kredytu na 30 lat na głowie. Wybrać czysto egoistycznie „być” zamiast „mieć”. Łatwo wydawać wyroki, szukać rys w czyimś szczęściu, żeby nie było tak pełne i oczywiste. Łatwo mówić komuś, jak żyć, niż zająć się życiem. Tym własnym.

Chcesz znać prawdę? Zapytaj

Z jednej strony tak chętnie spogląda w czyjeś życie, z drugiej coraz mniej ludzie o sobie wiedzą. Łatwiej zobaczyć na Facebooku, co u kogo słychać. Wypytać wspólnego znajomego. Zamiast realnie zainteresować się tym i zapytać źródła. Zadzwonić. Spotkać się. Poświęcić czas.

Żyjemy w czasach, kiedy w teorii wszyscy wszystko wiedzą. A przynajmniej wszystkim się tak wydaje. I coraz mniej w nas jakiegoś rozsądku i empatii. Ileż razy wydaje się wyrok przed wysłuchaniem oskarżonego. W imię swojego własnego widzi mi się i dobrego nastroju. Świata, który dzieli się jedynie na ten dobry i zły. Bez próby rozumienia. Nawet zdrada ma jakieś powody.

Ludzie nie chcą prawdy. To nie ona jest wartością w tym pędzącym świecie. Najcenniejsze jest dobre samopoczucie widzów, czytelników, którzy pędzili po nowy numer Wprostu, żeby zobaczyć jak dziennikarza zanurzają w bagnie. Sycą się tym. Zdradami, pomówieniami, białym proszkiem, pornosem. Chcą krwi. Chcą wejść w czyjeś życie jak najgłębiej się da, ale nie w to nudne, codzienne, powtarzalne. To, które być może jest czasem ich udziałem, ale nie mówią o tym głośno. Bo nie wydaje się wyroków na siebie samych.

Wiecie, że dla wielu z odbiorców, obojętnie jak się sprawa potoczy, Durczok zawsze pozostanie winnym? Czegokolwiek się tam dopuścił? Prawda nie jest popularna. Ludzie nie pytają, bo nie chcą jej znać. Co jednak jest w tym najstraszniejsze, od niektórych oczekujemy więcej, niż od siebie. Ich błędy stawiamy na świeczniku, jakby były naszą albo publiczną sprawą. Nawet autorytety są tylko ludźmi i mają prawo do życia, w jakikolwiek sposób chcą. Ciesz się tym, co masz i zajmij się. Sobą.

photo credit: Chris Devers flickr.com (CC)

  • http://macwyznawca.myapple.pl/ Jaromir Kopp „MacWyznawca”

    Tak… prawda nie jest w modzie.
    „Nikt” nie ma czasu aby samemu dociec prawdy lub jak piszesz „zapytać się”. Wolą „prawdę” dostarczoną na tacy lub swoją własną „z za firanki”.

    Ja nawet nie wiem co Durczakowi zarzucają skutecznie „zablokowałem” temat ;-)

    • http://socialshake.pl/ Ibellae

      Zarzucają coraz więcej, ale obojętnie, jaki jest cel, taka nagonka nie jest fajna. Niektórzy po prostu wolą wykreować sobie wygodny fantazmat i w tej cudownej świadomości żyć. Jak ciągle kłamiesz i sobie coś wmawiasz, w końcu sam zaczynasz w to wierzyć.

      • http://macwyznawca.myapple.pl/ Jaromir Kopp „MacWyznawca”

        Coś jak „samospełniająca się” przepowiednia…

        Ja teraz byłem świadkiem nagonki na weterynarza, który mi dwa razy psa uratował. Prawdopodobnie (sąd tak uznał) to kawał skurczybyka (porywczy z natury bo znałem go osobiście) ale jak zobaczyłem jeden komentarz obrońcy zwierząt: „To teraz wspólnie zaj…my tego sk…” to też odciąłem się od dalszych informacji.
        Czasem lepiej nie czytać…

  • http://zblogowany.pl/ Ana

    Dzisiaj Durczok, jutro ktoś inny. „Sorry, takie mamy społeczeństwo”, chciałoby się rzec. Najsmutniejsze jednak jest to, że – mam wrażenie – ludzie potrzebują takich newsów. Bo w ich życiach nic się nie dzieje, to chociaż obgadamy, co się dzieje „za firanką”.

    • http://socialshake.pl/ Ibellae

      Ludzie mają skłonność do zbytniego interesowania się życiem innych, zamiast się skupić na własnym. Nic mnie tak nie irytuje, jak powtarzane przez kogoś pierdoły. I czasem machnę ręką i oleję, ale czasem, no nie można w nieskończoność ignorować tych głupot i pseudo prawd :)

      • http://zblogowany.pl/ Ana

        Można. Bo w miejsce jednej zwalczonej pojawią się dwie nowe. To Polska, tu nie dogodzisz, zawsze się znajdzie ktoś, kto wie więcej i lepiej, choć nie wie kompletnie nic, a rewelacje z palca wyssał. Czasami zastanawiam się, co musiałoby się stać, ile pokoleń wymrzeć, by się to zmieniło.

  • http://alchemiakobiecosci.com/ margaritum

    Zawsze żal mi ludzi, którzy wsadzają nos w nieswoje sprawy i żyją czyimś życiem. To zazwyczaj oznacza, że ich własne jest potwornie nudne i smutne. Albo, że zazdroszczą innym odwagi bycia sobą.

    • http://socialshake.pl/ Ibellae

      Poprawiają sobie samoocenę. Komuś jest gorzej – takie myślenie niektórym poprawia samopoczucie i wpływa na sposób myślenia o sobie. Nudne i smutne – tak, ale to marne usprawiedliwienie :)

  • http://www.katsunetka.nl/ Katsunetka

    Łatwiej jest nam żyć życiem innych. Po co patrzeć na swoje podwórko i poprawiać błędy skoro można skrytykować i pobawić się w wyrocznię względem innych. Tak bylo od zarania dziejów jak z resztą wspominasz. :) Chyba nigdy nie zmienimy swojej postawy aby patrzeć na innych a nie na siebie.

    • http://socialshake.pl/ Ibellae

      Niestety, chyba nie zmienimy. Jestem wprawdzie idealistką, ale powoli wytracam naiwność ;)

  • http://w--sieci.blogspot.com/ Introwertyczka

    „Znasz ich?” – znam, bo to właśnie chyba o mnie. xD Cóż, nikt nie jest doskonały.

    • http://socialshake.pl/ Ibellae

      Rozbroiłaś mnie :D

  • http://www.slodkogorzka.pl/ Monika Chrzanowska

    A mnie Durczok nie bawi. Jego marny los również, nawet mi go trochę żal od czasu afery z brudnym stołem :P. Ma facet jakieś problemy ze sobą…

Next ArticleNo kup jej w końcu te kwiaty!