totwojawina

To Twoja wina!

Najłatwiej porażkę zwalić na kogoś innego. To czyjaś wina, że nam się coś nie udało. Ogólnonarodowy spisek przeciwko naszemu sukcesowi. Dostrzegając jednak winę w sobie, możesz wyciągnąć wnioski i następnym razem osiągniesz zakładany cel. Tylko musisz przyznać się, że zawaliłeś. Ty. Nikt inny. 

Wyobraź sobie, że znów masz 14 lat i wracasz po całym dniu w szkole z niską oceną w dzienniczku z ostatniego sprawdzianu z matematyki. Zadania zupełnie ci nie podpasowały, pech po prostu.  A do tego pani Kowalska nie lubi twojej klasy. Specjalnie zadała wam coś trudniejszego. Jakby tego byłoby mało, ta wredna nauczycielka z chemii postanowiła odpytać z ostatniej lekcji właśnie ciebie. Zamiast wziąć do tablicy jednego z tych przygotowanych zawsze kujonów. Uwzięła się i za każdym razem czegoś chce. Nie ma lekcji, żeby ci nie cisnęła.

Wracasz do domu i opowiadasz te straszne historie rodzicom. A oni głaszczą cię po głowie, jakie to ich dziecko zdolne, ale ciągle krzywdzone i niedocenione. W wersji mniej optymistycznej i społecznie niepoprawnej, nie głaszczą.

Przez życie nie przejdziesz suchą stopą

Lata mijają, kończysz studia, a w życiu ciągle ci się coś nie udaje. A to szef za dużo od ciebie chce i wszystkiego się czepia. A to kolega kopie pod tobą dołki. A to deadliny zbyt wyśrubowane. Nie robisz tego, co lubisz. Sam nie wiesz, co naprawdę chciałbyś w życiu robić. Nie tak wyobrażałeś sobie swoje dorosłe, szczęśliwe życie, ale nie masz odwagi go zmienić. W kółko tylko kłody pod nogi, kolejni wrogowie, przeszkadzający ci w osiągnięciu sukcesu. Nigdy ci się nie uda, jeśli nie spojrzysz na siebie z dystansu i nie zdasz sobie sprawy ze swoich słabych punktów i wad.

Uciekając przed rzeczywistością ludzie tworzą fałszywy obraz siebie. Uruchamiają mechanizm wypierania i obwiniania otoczenia. Łatwiej zwalić winę na nauczycielkę, szefa, kolegę, niż zdać sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy idealni. Że popełniamy błędy i ponosimy po prostu ich konsekwencje. Najtrudniej wziąć winę na siebie. Tworzymy fantazmaty, które chronią nas przed zarysowaniem naszego wizerunku. No przecież, to nie my. To ci straszni ONI utrudniają nam życie, nie doceniają naszych zalet, czepiają się. Mówimy sobie, że gdyby nie te wszystkie niesprzyjające nam okoliczności, udałoby nam się osiągnąć nasze cele. I często tak jest, że to inni ludzie utrudniają nam dotarcie do mety.

Zdarza się jednak, że wina leży po naszej stronie, a zaślepienie sprawia, że nie mamy szansy uczyć się na swoich błędach. Bo ich nie widzimy.

Nie użalaj się nad sobą

Gdy je ujrzysz, masz dwie drogi. Pierwsza, to użalać się nad sobą i deprecjonować wszystko, co osiągnąłeś i potencjalnie możesz osiągnąć. Możesz wmawiać sobie, a otoczenie często będzie ci w tym pomagać, że nic nie znaczysz. Możesz obwiniać się za wszystkie niepowodzenia świata. Druga droga to spojrzenie na swoje wady i zalety z dystansu. O dystans trudno, bo jesteś stroną najbardziej zaangażowaną. Szukaj jednak w tym, co złe, motywacji do tego, by to zmienić.

Nie tkwij mentalnie w podstawówce, gdzie szukałeś kozła ofiarnego, który pozwolił ci się na chwilę poczuć lepiej. Twoje życie jest w twoich rękach. Możesz być najlepszy albo tłumaczyć sobie, że byłbyś, gdyby nie… niesprawiedliwy los. To, że pierwszy milion trzeba ukraść. Że nikt się na tobie nie poznał. Możesz sobie wmówić wszystko, ale co ci to da?

Odpowiedzialność za innych oraz dorosłość wymaga spojrzenia na siebie krytycznie i umiejętności podnoszenia sobie coraz wyżej poprzeczki. Nie można przez życie przejść suchą stopą. Każdy ma problemy i niepowodzenia. Dla nas wydają się błahe, a komuś wstrząsną podstawami jego poukładanego świata. Sztuką jest jednak stawić im czoła, a nie uciekać przed nimi w wizje, gdzie wszyscy są winni, ale nie ja.

Bądź kapitanem swojego okrętu, a nie jednym z majtków, którzy nie ponoszą odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Żyjesz raz, jeśli tym razem nie będziesz dowodził, to zamiast stać u sterów swojego życia, przepłyniesz je, poddając się wyrokom i falom. A tego byś nie chciał, prawda?

photo credit: Christos Tsoumplekas via flickr.com (CC)

  • Ania

    Święte słowa :)

    • http://socialshake.pl/ Ibellae

      ;)

  • http://copycharlie.pl/ Karol Gajda

    Problem polega na tym, że aby móc spojrzeć na swoje działania z dystansem, trzeba wiedzieć co się lubi robić, w czym jest się dobrym i pozwolić sobie na popełniane błędów. Na tym buduje się zdrowe poczucie własnej wartości i dystans do siebie.

    Niestety szkoła, zamiast rozwijać nasze zainteresowania i pomagać w odkrywaniu talentów, każe nam być dobrym we wszystkim i nagradza za nieomylność. Od tego już tylko krok do kompleksów, odsuwania odpowiedzialności i zwalania winy na cały świat.

    Jeśli zmienimy szkolnictwo, zmieni się mentalność.

    • http://socialshake.pl/ Ibellae

      Trudno się nie zgodzić, na pewnym etapie edukacji trzeba wybrać i dać sobie spokój z pędem ku byciu nieomylnym. Smutne, gdy ktoś o nawet doskonałych wynikach, nie potrafi radzić sobie ze swoim życiem i sobą.

  • http://www.alabasterfox.pl/ Adrianna Zielińska

    Najtrudniej jest zacząć, wyściubić nos spoza strefy komfortu i zacząć przeżywać życie. Bo właśnie wtedy bardzo szybko orientujemy się, czego pragniemy, zaczynamy określać cele, a co ważniejsze – sięgamy po nie. Tak, nie przejdziemy suchą stopą, ryzyko zawsze jest wkalkulowane w życie, ale to dobrze, bo dzięki temu nabywamy doświadczenie. Przeczytałam dzisiaj, że „jedynym błędnym krokiem, jaki możemy zrobić to… jego brak” – i to jest bardzo prosta prawda.

  • http://introversja.com/ Introversja

    Właśnie do takiego wniosku doszłam w pierwszych dniach tego roku – moja i tylko moja wina. Bo się leniłam :) Niewygodne wnioski, które jednak przynoszą dość ciekawe efekty.

    • http://socialshake.pl/ Ibellae

      Ważne, że motywują, a nie demotywują. Nowy blog, troszkę nowa Ty? ;)

  • http://socialshake.pl/ Ibellae

    Wady są zwalczenia, nie ma wad, które są nieruszalne. Jeśli wybraliśmy pierwszą drogę, to połowa sukcesu, drugą połowę musi być próba zmiany tego, co nam przeszkadza. A jeśli sami nie potrafimy, warto z kimś o tym pogadać, bo może się okazać, że to tylko my te nasze „wady” widzimy, tylko nam one przeszkadzają. Też ważne, ale w każdej walce dobrze jest mieć wsparcie.

Next ArticleSee Bloggers, czyli duża dawka endorfin i inspiracji