bigbrother

Znam Twoje wszystkie tajemnice

Zastanawiałeś się kiedyś nad tym, co inni myślą o tym, co publikujesz w social mediach? Kto szuka na Twój temat informacji? A przede wszystkim, co znajdzie, jeśli spojrzy na Twoje profile w mediach społecznościowych?  

Znam Twoje wszystkie tajemnice. Wiem, gdzie bywasz, gdzie byłeś na wakacjach, gdzie lubisz napić się wina i z kim. Wiem, co myślisz o swojej pracy, że miałeś kiepski dzień. I co planujesz jutro. Wiem co lubisz, a czego nie znosisz, jakie przeczytałeś książki i jakie kochasz filmy. Wiem, ile ostatnio kilometrów przebiegłeś. Widziałam każdy Twój sukces i każdą porażkę. Twoje mieszkanie i obiad. A nawet te wszystkie imprezy, na których nie byłeś sobą. Wiem to wszystko, a Ty nawet mnie za dobrze nie znasz.

Jesteś tym, co publikujesz. Jesteś tym, co klikasz. Jesteś tym, co lubisz. 

Epoka społecznościowego Big Brothera

Social media zmieniły w sposób nieodwracalny sposób komunikowania się w Internecie. Częściej i odważniej zaczęliśmy pisać pod imieniem i nazwiskiem. Chętniej dzielimy się danymi na temat tego, gdzie mieszkamy, gdzie bywamy, czym się interesujemy i zajmujemy zawodowo. Obnażanie się w social mediach, nie zawsze idzie jednak w parze ze świadomością ich działania.

Wielu z użytkowników social mediów nadal wydaje się, że są anonimowi, a to, co piszą na swoim profilu trafia jedynie do grona ich znajomych. Część uważa również, że ma pełne prawo na społecznościowym podwórku dawać upust negatywnym emocjom. Bo przecież tam właśnie, a już na pewno po 16.00 przestają reprezentować firmę, w której pracują.

Są tacy, którzy nie kontrolują w żaden sposób swojego wizerunku, a to, co wypuszczają w świat, budzi skrajne emocje. Jeszcze inni popadają w tym całym kreowaniu w przesadę i na pierwszy rzut oka widać, że to nie oni. Tak naprawdę. Są i tacy, którzy dając upust swojej ciekawości, dają się złapać na krążące po sieci wirusy w stylu Zdeprawowanych uczennic albo Napalonych studentek. To też o czymś świadczy ;)

Coraz częściej zdarzają się przypadki usuwania profili z social mediów. Po studiach, żeby w życiorysie poważnego pana prawnika nie było ostro zakrapianych imprez do białego rana. Ze strachu przed udostępnianiem zbyt dużej ilości danych. Rośnie też liczba zgłoszeń do Google’a o usunięcie określonych stron, które mogą negatywnie rzutować na wizerunek. Wszystkiego usunąć się jednak nie da, a internet to prawdziwa kopalnia informacji na nasz temat.

Raz, dwa, trzy… Pracodawca patrzy

Googlujemy. Googlują intensywnie rekruterzy, zanim zaproszą kandydata na rozmowę. Googlujemy zanim rozpoczniemy z kimś współpracę. Googlujemy nie tylko z czystej ludzkiej ciekawości, ale również dlatego, żeby nie przegapić w sylwetce danej osoby czegoś istotnego.

Próbujemy poznać osobę ze zdjęcia, zweryfikować zainteresowania. Nie zawsze profesjonalny wizerunek wyzierający z CV zgadza się z tym, co widać na profilu na Facebooku.

Nawet jeśli daleko nam do pruderii, profil osoby prowadzącej kilka blogów o dwuznacznej tematyce i soczystym języku, niesie za sobą określony przekaz. Konfliktowość widoczna w prowadzonych przez kogoś internetowych dysputach, pod znakiem zapytania stawia jego umiejętność pójścia na kompromis.

Korzystamy z tego narzędzia my – jest ono oczywiste, dlaczego więc to nasi klienci nie mają nas „sprawdzać”. Sprawdzają. Ba, nierzadko klienci albo przyszli klienci to nasi znajomi na Facebooku. Granice się rozmywają, dystans zmniejsza i tym bardziej wymaga od nas pewnej świadomości tego, co publikujemy i kto te treści widzi.

Jesteś tym, co publikujesz

Twierdzi się, że nie należy utożsamiać poglądów prywatnych konkretnej osoby z polityką danej firmy. Obecnie jednak chcemy współpracować z ludźmi. To nie z firmami – sztucznym konstruktem, budujemy relacje. To właśnie ludzie rzutują na nasze doświadczenia i sympatię, to ludzie budują autorytet. To oni są siłą każdej firmy i zespołu.

Pracownik to pierwszy i najwierniejszy ambasador firmy. Wypowiadając się w mediach społecznościowych, zarówno publicznie jak i niepublicznie, pod swoim imieniem i nazwiskiem, czy pod znanym niektórym pseudonimem, jednocześnie reprezentujemy firmę, w której pracujemy. Nie jesteśmy w stanie uniknąć zawodowego kontekstu, nie tylko rozmawiając na tematy biznesowe.

To jeszcze bardziej utrudnia, a czasem nawet uniemożliwia, oddzielenie życia zawodowego od prywatnego. Dlatego jeśli ktoś sfrustrowany jest życiem zawodowym albo nie utożsamia się z polityką firmy, w której pracuje, bardzo szybko się zamęczy. Nie da się na dłuższą mówić inaczej, niż się czuje. Trzeba wierzyć w to, co się mówi i wierzyć w to, co się robi. 

Dbaj o swoją prywatność

Jeśli pracujesz w obszarze nowych technologii, a Twoim naturalnym środowiskiem jest internet, tym bardziej nie jesteś w stanie oddzielić w pełni tych dwóch płaszczyzn. Czy piszesz na Twitterze i publikujesz tylko swoje „prywatne opinie”, czy wrzucasz fotkę na Instagram, czy opisujesz swój dzień na Facebooku. To, co publikujesz w social mediach determinuje to, jak jesteś postrzegany. Zawodowo również.

Przed wysłaniem w świat komunikatu, warto zastanowić się nad nim i zadbać o odpowiednie ustawienia prywatności. Dlatego z niechęcią podchodzę do mnożących się ostatnio zaproszeń do znajomych od osób, z którymi nie spotkałam się osobiście. Faktem jest jednak, że nic nie zobaczą poza tym, co chcę, żeby widzieli a każdy mój przejaw ekshibicjonizmu jest jak najbardziej świadomy. W Twoim przypadku też powinien być.

W dobie mediów społecznościowych warto pamiętać jednak o jednym. Facebook to nie łóżko, a tym bardziej nie partner, czy telefon zaufania. Konfesjonału też nie przypomina. Facebook nie musi wiedzieć wszystkiego, nie trzeba mu się spowiadać. Nie jest również prywatnym, anonimowym dziennikiem. Ani księgą życzeń i zażaleń. Jest platformą do komunikowania się. Uważaj więc na to, co komunikujesz światu.

photo credit: Viewminder via photopin cc

  • http://eksperymentalnie.com/ Agata Chmielewska vel Kurczak

    często martwiłam się o mój autoPR w Social Mediach, zarówno jak na mnie patrzą rekruterzy, jak i potencjalni pracodawcy czy Klienci, ale jak na razie słyszę tylko- Kurczak niezła jesteś, chcemy cię ;) (oczywiscie nie wiem ile szans pracy czy kasy straciłam, bo tego nikt nie powie ;))

    • http://socialshake.pl/ Izabela K.

      No to ten autoPR musi być po prostu skuteczny ;) Poza tym w tym pędzie do autokontroli trzeba też zostawić miejsce dla samego siebie – albo komuś podpasujemy albo nie ;)

      • http://eksperymentalnie.com/ Agata Chmielewska vel Kurczak

        ano dokładnie, przecież nie można całe życie grać… :)

  • http://www.martinzalewski.pl/ Martin Zalewski

    Czasem człowiek nie może się nadziwić, jakie oczywistości musi innym uświadamiać. Jak czasem komuś delikatnie zwrócę uwagę, że coś może nie do końca nadawać się na publiczne udostępnienie w sieci, to słyszę coś w stylu: „przecież to tylko facebook”… No właśnie nie. Obecnie to już nie tylko „tylko”, ale i „aż” facebook.

  • https://www.facebook.com/agencjaf1?ref=hl Mariola Domaradzka

    Podczas czytania przypomniała mi się świetna kampania idealnie obrazująca zawartość wpisu :) https://www.youtube.com/watch?v=QxVZYiJKl1Y

Next ArticleDlaczego warto czytać reportaże?